Geo-marketing – co to jest?

Geo-marketing to wykorzystanie danych przestrzennych – współrzędnych GPS, adresów, stref dojazdu czy zagęszczenia ruchu – do planowania i realizacji działań promocyjnych, dystrybucyjnych oraz analitycznych. Firma analizuje, gdzie przebywa lub przemieszcza się odbiorca, aby dobrać ofertę, komunikat czy kanał sprzedaży do kontekstu miejsca i chwili. Dzięki temu kampania zyskuje precyzję, a budżet pracuje efektywniej, bo dociera tam, gdzie prawdopodobieństwo konwersji rośnie wraz z bliskością sklepu, eventu lub billboardu. Geo-marketing wspiera również decyzje strategiczne: wskazuje optymalną lokalizację salonu, analizuje zasięg konkurencji i mierzy realny footfall po emisji reklamy.

Geo-marketing w strategii lokalizacyjnej sprzedaży

Przedsiębiorca, który rozwija sieć sklepów, korzysta z Geo-marketingu, żeby precyzyjnie wybrać kolejne punkty na mapie. Nie polega na intuicji ani na suchych tabelach GUS, lecz modeluje zasięgi dojazdu, średni czas w korku i gęstość gospodarstw domowych o dochodach pasujących do poziomu cenowego marki. W praktyce oznacza to zbieranie anonimowych pingów GPS z aplikacji mobilnych, łączenie ich z bazą demografii i wizualizację w postaci warstw kolorystycznych. Jeśli algorytm wskazuje, że w ciągu dwudziestu minut pieszo od planowanej lokalizacji mieszka sto tysięcy osób, przy czym trzydzieści procent odwiedza centrum handlowe raz w tygodniu, decyzja o wynajęciu lokalu nabiera realnych podstaw. Zespół zestawia mapę ruchu z harmonogramem remontów ulic; gdy okazuje się, że główna arteria zostanie przez rok zwężona, projekt przechodzi do kolejnej iteracji. Po otwarciu salonu narzędzia geo-analityczne kontynuują pracę: kamery liczą przechodniów, Wi-Fi zbiera liczbę unikalnych urządzeń, a system POS porównuje paragon z datą wydarzenia w hali sportowej oddalonej o kilkaset metrów. Jeśli w dniu koncertu sprzedaż rośnie o czterdzieści procent, menedżer planuje dodatkową obsługę przy następnej imprezie. W ten sposób geo-marketing tworzy pętlę uczenia się: od makro-koncepcji po codzienną operację. Firma nie przepala czynszu w nierentownym miejscu, a klient zyskuje dostęp do sklepu dokładnie tam, gdzie kończy się jego codzienna trasa do pracy.

Geo-marketing a personalizacja komunikacji mobilnej

Smartfon stał się nieodłącznym towarzyszem podróży, dlatego Geo-marketing wykorzystuje powiadomienia push, SMS oraz reklamy in-app w sposób zsynchronizowany z ruchami użytkownika. Wyobraźmy sobie sieć kawiarni, która rozpoznaje, że abonent aplikacji mija jej lokal między 7:30 a 8:00. System wysyła wtedy kupon na „flat white za 5 zł w ciągu 10 minut” wraz z mapą najkrótszego dojścia. Skuteczność rośnie, bo oferta pojawia się w momencie głodu kofeinowego i w zasięgu wzroku szyldu. Gdy klient zdecyduje się na zakup, beacon przy kasie wycisza kolejne notyfikacje, żeby uniknąć spamu. Marka modowa stosuje geotargeting odwrotny: jeżeli aplikacja wykryje, że klientka oddala się od galerii handlowej, ale w plecaku ma kupon ważny tylko dziś, wysyła przypomnienie z animacją uciekającego rabatu. Komunikaty opierają się na danych kontekstowych: porze dnia, pogodzie, natężeniu ruchu. Podczas upału reklama zimnej lemoniady wyświetla się szybciej, a w dni deszczowe algorytm zwiększa stawkę licytacji na frazy „parasol” w promieniu jednego kilometra od sklepu. Technologie RTB powiązane z danymi geolokalizacyjnymi pozwalają licytować wyświetlenie dopiero wtedy, gdy telefon znajdzie się w określonym polu promienistym. Dzięki temu budżet trafia wyłącznie w realne szanse zakupu, a użytkownik odbiera mniej oderwanych od życia reklam. Personalizacja przestaje być abstrakcyjną segmentacją, staje się żywą rozmową „tu i teraz”, prowadzoną językiem miejsca i chwili.

Geo-marketing w analityce punktów sprzedaży offline

W epoce e-commerce analiza offline wydaje się staromodna, jednak Geo-marketing zmienia tę perspektywę. Detalista instalujący czujniki Wi-Fi lub Bluetooth liczy unikalne urządzenia odwiedzające sklep, a następnie łączy te sygnały z danymi kasowymi. Powstaje mapa konwersji: ile wejść kończy się zakupem, jaka część przechodzi tylko przez pierwszą strefę ekspozycji i jak długo klienci czekają w kolejce. Jeśli gorąca strefa kumuluje się obok regału z napojami energetycznymi, a sprzedaż tej kategorii nie rośnie, visual merchandiser zmienia ułożenie asortymentu. Po miesiącu analiza heatmap udowadnia, że wzrok shopperów trafia na etykietę nowego smaku, a udział napojów premium rośnie. Geo-marketing wspiera także planowanie promocji multichannel: sieć supermarketów zlokalizowała klientów aplikacji, którzy zakładają klubowe konto online, ale rzadko odwiedzają sklep stacjonarny. System wysyła im mapę z trasą rowerową do najbliższej placówki i dwu-godzinny kupon na świeże smoothie. Gdy klient zeskanuje kartę przy kasie, algorytm notuje „przekonwertowanego” odbiorcę i przypisuje budżet offline do kampanii mobile. W rezultacie ROI liczy się w sposób spójny, a różne działy przestają przerzucać się odpowiedzialnością. Geo-marketing dostarcza także twardych danych do negocjacji czynszowych: jeżeli licznik footfall wykaże 20 proc. spadku spowodowanego przebudową pasażu, właściciel lokalu trudniej zignoruje prośbę o rabat. Zamiast anegdot, firma prezentuje wykres liczby kroków przed wejściem i może racjonalnie walczyć o poprawę warunków.

Geo-marketing i optymalizacja kampanii cyfrowych

Reklama online, choć globalna, zyskuje największą moc, gdy Geo-marketing zawęzi ją do promienia realnych potrzeb. Dealer samochodowy nie kupuje już ogólnopolskiego zasięgu frazy „SUV hybrydowy”; kieruje kampanię w promieniu czterdziestu minut drogi od salonu, bo wie, że dalsi klienci rzadko przyjeżdżają na jazdę testową. Jednocześnie stawka CPM rośnie w godzinach popołudniowych na trasach wyjazdowych, gdy kierowcy tkwią w korku i mają czas na przeglądanie Facebooka. Agencja performance łączy dane drogowe z sygnałami pogody: gdy spada śnieg, banery pokazują tryb 4×4 i podgrzewane siedzenia. Natychmiastowa reakcja zwiększa CTR o 60 proc., ponieważ reklama trafia w zimny kontekst – dosłownie i metaforycznie. W e-commerce geo-targeting przyśpiesza dostawę: sklep z elektroniką obiecuje „zamów do 12:00, odbierz o 18:00”, ale tylko w strefach, gdzie mieści się mikro-magazyn. Algorytm ukrywa opcję ekspresu poza zasięgiem logistyki, co zapobiega rozczarowaniu i obniża koszty zwrotów. Kampania Remarketing 3D wraca do osób, które odwiedziły punkt, ale nie kupiły – system identyfikuje ich smartfony w logach Wi-Fi i wyświetla kupon powitalny, gdy urządzenie znajdzie się znów w okolicy. Geo-marketing synchronizuje więc świat pikseli i betonowych chodników, aby każde kliknięcie miało realne przełożenie na ruch drzwi sklepu. Budżet nie wycieka w nicość internetu, a reklamodawca patrzy na mapę przejazdów kuriera i widzi, jak zasięg przekłada się na paczki.

Geo-marketing w badaniach konsumenckich i predykcji popytu

Ostatnia warstwa to prognostyka: Geo-marketing analizuje dane o mobilności, strukturze demograficznej i makrootoczeniu, aby przewidzieć, gdzie sprzedaż może wystrzelić. Wytwórca lodów szuka miast średniej wielkości z wysokim odsetkiem studentów. Narzędzie GIS łączy statystyki o temperaturach powyżej 25°C, liczbę akademików i brak konkurencyjnych lodziarni rzemieślniczych. Na tej podstawie wskazuje dwa powiaty, gdzie lody rzadko pojawiają się w koszykach, choć warunki sprzyjają. Firma ustawia tam food-trucki testowe: każdy paragon przypisuje do geotagu, a CRM śledzi powtarzalność klientów. Po miesiącu dane potwierdzają hipotezę – w jednym mieście sprzedaż przewyższa średnią o 40 proc., w drugim nie przekracza progu opłacalności. Test kosztował ułamek ceny tradycyjnej ekspansji, bo geo-marketing zawęził ryzyko do dwóch lokalizacji. W branży FMCG predykcja działa odwrotnie: wielka sieć handlowa przewiduje spadek popytu na napoje gazowane podczas planowanego remontu linii tramwajowej, która utrudni dojazd. Algorytm sugeruje przeniesienie promocji do sklepów w sąsiednich dzielnicach, oszczędzając powierzchnię magazynową i zachowując rotację. Geo-marketing łączy mapy atrybutów z modelami pogodowymi, wydarzeniami masowymi i danymi o turystach, by wskazać godziny szczytu, przewidzieć zapotrzebowanie i zapewnić idealne zatowarowanie. Dzięki temu firma stawia pudło lodów tam, gdzie ludzie ustawiają się w kolejce, zanim jeszcze otworzy się witryna – a marketer patrzy na wykresy w BI i widzi, jak mapa zamienia się w prognozę przychodu.

Umów się na darmową
konsultację


Jesteś zainteresowany usługą? Chcesz dowiedzieć się więcej? Zapraszamy do kontaktu – przeprowadzimy bezpłatną konsultację.

 

    Ile to kosztuje?

    Koszt uzależniony jest od usług zawartych w wybranym planie. Możesz wybrać jeden z gotowych planów lub opracowany indywidualnie, dostosowany do potrzeb Twojej firmy zależnie od tego, jakich efektów oczekujesz. Umów się z nami na bezpłatną konsultację, a my przyjrzymy się Twojej firmie.

    Zadzwoń Napisz