Magento 1 vs Magento 2 – czego nauczyła migracja

magento

Migracja ze sklepów opartych na Magento 1 do Magento 2 dla wielu firm okazała się nie tylko technicznym wyzwaniem, ale też punktem zwrotnym w rozwoju całego e‑commerce. Nagle okazało się, że decyzje sprzed lat – wybór szablonu, modułów, serwera czy sposobu integracji – mają ogromny wpływ na koszty, ryzyka i czas trwania całego procesu. Przejście na Magento 2 to lekcja o skalowalności, jakości kodu, automatyzacji i o tym, jak **strategicznie** podchodzić do **platformy** sklepowej, zamiast traktować ją jak jednorazowy projekt.

Migracja z Magento 1 do Magento 2 – co tak naprawdę się zmienia

Dlaczego Magento 1 przestało wystarczać

Przez lata Magento 1 było naturalnym wyborem dla rozwijających się sklepów: elastyczne, rozbudowane, z ogromnym ekosystemem modułów. Z czasem ujawniły się jednak poważne ograniczenia. Brak dalszego wsparcia producenta, coraz większe problemy z **bezpieczeństwem**, trudności z wydajnością przy rosnącym ruchu oraz kosztowne modyfikacje kodu powodowały, że utrzymywanie starej wersji przestawało być opłacalne. Dla wielu firm każdy kolejny rok na Magento 1 oznaczał narastające ryzyko – zarówno techniczne, jak i biznesowe.

Magento 1 nie było projektowane z myślą o dzisiejszej skali ruchu, rozbudowanych integracjach omnichannel, zaawansowanej analityce czy headless commerce. Próby „dopompowywania” starej architektury dodatkowymi modułami albo optymalizacjami serwerowymi przestawały przynosić efekty. Tam, gdzie przez lata wystarczała prosta „modernizacja”, konieczna stała się pełna **replatformizacja** – czyli przejście na nowszą, całkowicie inną technologię.

Magento 2 jako zupełnie nowa platforma

Wiele osób traktowało przejście na Magento 2 jak zwykłą aktualizację wersji. Szybko okazało się, że to złudzenie. Magento 2 różni się od Magento 1 architekturą, sposobem tworzenia modułów, mechanizmem cache, podejściem do testów, wydajności i integracji. To w praktyce **nowa** platforma, a nie kolejny „numerek” w wersji. Dlatego migracja nie polega na kliknięciu aktualizacji, ale na zaplanowaniu całego projektu wdrożeniowego z osobnym budżetem, harmonogramem i zakresem prac.

Magento 2 wymusza na zespołach deweloperskich inne podejście do jakości: automatyczne testy, wzorce projektowe, uporządkowaną architekturę modułów, lepszą separację logiki biznesowej. Dla sklepów, które wcześniej „łatane” były szybkim, niestandardowym kodem, oznacza to konieczność głębokiego uporządkowania całego rozwiązania. Z biznesowego punktu widzenia bywa to bolesne, ale długoterminowo przekłada się na stabilność i łatwiejszy rozwój.

Zmiana filozofii rozwoju sklepu

Przejście z Magento 1 na Magento 2 zmienia też sposób myślenia o rozwoju sklepu. Zamiast cyklu: wdrożenie – długa eksploatacja – bolesna migracja, firmy coraz częściej przechodzą na model ciągłej ewolucji: mniejsze iteracje, regularne aktualizacje, kontrola jakości, testy automatyczne, monitoring. Magento 2, dzięki swojej architekturze i narzędziom, lepiej wspiera takie podejście.

Kluczową lekcją jest zrozumienie, że platforma e‑commerce nie jest już „projektem IT”, ale krytycznym elementem **strategii** sprzedażowej. Decyzje techniczne dotyczące Magento 2 wpływają na marketing, logistykę, obsługę klienta, a nawet na model biznesowy. Migracja z Magento 1 boleśnie to uświadomiła wielu organizacjom, które wcześniej patrzyły na sklep internetowy głównie przez pryzmat wyglądu strony.

Największe wyzwania migracji – dane, moduły, integracje

Migracja danych – nie tylko produkty i klienci

Jednym z najbardziej niedoszacowanych elementów迁 przejścia z Magento 1 na 2 jest migracja danych. O ile przeniesienie podstawowych informacji – takich jak produkty, klienci czy zamówienia – można oprzeć na oficjalnych narzędziach, o tyle prawdziwe wyzwanie kryje się w „szczegółach”. Indywidualne atrybuty, segmentacje klientów, niestandardowe statusy zamówień, historyczne promocje, reguły cenowe, konfiguracje transportu – to często setki powiązań, które muszą zostać zachowane lub przemyślane na nowo.

Doświadczenie z migracji pokazało, że sukces zależy od dokładnego audytu danych przed startem projektu. Trzeba ustalić, co warto przenosić 1:1, co uprościć, a co zbudować od nowa, bo obecna struktura wynika z dawnych kompromisów. Lepiej świadomie zrezygnować z części „historycznych” konfiguracji niż ciągnąć za sobą balast utrudniający wydajność i zarządzanie sklepem. Dobrą praktyką jest przygotowanie środowiska testowego i wielokrotne powtarzanie migracji danych, zanim zostanie wykonany ostatni, produkcyjny przebieg.

Moduły i rozszerzenia – od kopiuj-wklej do selekcji

Wiele sklepów na Magento 1 urosło na dziesiątkach modułów: od systemów płatności, przez wyszukiwarkę, po złożone integracje z ERP i marketplace’ami. Pierwszy odruch przy Magento 2 bywa prosty: znaleźć odpowiednik każdego modułu i zainstalować go na nowej platformie. Praktyka pokazała jednak, że to prosta droga do chaosu, problemów wydajnościowych i konfliktów pomiędzy rozszerzeniami.

Migracja stała się okazją do wprowadzenia zasady: „moduł tylko wtedy, gdy rzeczywiście jest potrzebny”. Zamiast kopiować wszystkie dodatki z Magento 1, warto zadać pytanie, jaki problem biznesowy mają rozwiązywać i czy nie da się go pokryć funkcjonalnością bazową Magento 2 lub jednym, lepiej zaprojektowanym rozwiązaniem. Duże sklepy zaczęły ograniczać liczbę modułów do niezbędnego minimum, co znacząco poprawiło stabilność i czas ładowania stron.

Integracje z systemami zewnętrznymi

Magento 2 wprowadziło nowe podejście do API i integracji, co dla wielu sklepów okazało się zarówno szansą, jak i źródłem dodatkowej pracy. Integracje pisane lata temu „na skróty” pod Magento 1 przestały być kompatybilne. Konieczne było przebudowanie połączeń z ERP, WMS, CRM, systemami kurierskimi czy platformami marketplace. W zamian firmy otrzymały stabilniejsze, lepiej udokumentowane **API**, pozwalające na realne podejście omnichannel.

Kluczową lekcją migracji jest traktowanie integracji jako osobnego, ważnego strumienia projektu, a nie dodatku na koniec wdrożenia. Niezależne środowiska testowe, odseparowane kolejki komunikatów, monitoring przepływu danych i obsługa błędów stały się standardem. Tam, gdzie wcześniej dane „jakoś się synchronizowały”, obecnie buduje się świadome, skalowalne procesy integracyjne, odporne na wzrost ruchu czy chwilowe awarie.

Szablon graficzny i UX – moment na poważne zmiany

Migracja na Magento 2 to również naturalny moment na weryfikację szaty graficznej i doświadczenia użytkownika. Zamiast przenosić stary motyw 1:1, sklepy coraz częściej projektują nowy interfejs, wykorzystując możliwości front‑endu Magento 2, lepszą obsługę cache i nowoczesne technologie frontendowe. To nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim konwersji, mobilności i wydajności.

W ramach migracji wiele firm zdecydowało się na uproszczenie ścieżki zakupowej, lepszą prezentację atrybutów produktu, dopracowanie filtrów, optymalizację koszyka i checkoutu. Tam, gdzie dawniej głównym celem była „ładna grafika”, obecnie nadrzędne znaczenie ma realny wpływ na sprzedaż: czas ładowania, przejrzystość, dostępność, dopasowanie do urządzeń mobilnych. Magento 2 jest pod tym względem znacznie bardziej elastyczne, ale jednocześnie wymaga dojrzałego procesu projektowego, a nie tylko prostego „przeskórkowania” starego layoutu.

Wydajność, skalowalność i bezpieczeństwo – nowe standardy

Lekcje z wydajności przy dużym ruchu

Jedną z najważniejszych lekcji migracji jest to, jak różnie potrafi zachowywać się ta sama koncepcja sklepu na Magento 1 i Magento 2 przy dużym ruchu. Magento 2, odpowiednio skonfigurowane, korzysta z zaawansowanych mechanizmów cache, lepszego zarządzania zasobami i wsparcia dla technologii serwerowych, które umożliwiają utrzymanie wysokiej wydajności nawet przy intensywnych kampaniach marketingowych.

Wiele firm przekonało się, że kluczem nie jest jedynie „mocniejszy serwer”, ale całościowe podejście do architektury: rozdzielenie usług, cache na wielu poziomach, sensowne wykorzystanie CDN, monitoring obciążenia i wczesne wykrywanie wąskich gardeł. Dopiero połączenie możliwości Magento 2 z odpowiednio zaprojektowaną infrastrukturą pozwoliło uzyskać realną **skalowalność**, bez paraliżu sklepu podczas sezonowych pików sprzedażowych.

Bezpieczeństwo jako proces, nie checkbox

Wygaśnięcie oficjalnego wsparcia dla Magento 1 unaoczniło, jak bardzo sklepy są zależne od regularnych poprawek bezpieczeństwa. Magento 2, z aktywnym wsparciem producenta i społeczności, zapewnia częste łatki bezpieczeństwa i rozwój mechanizmów ochrony. Jednak migracja pokazała też, że samo posiadanie „nowszej wersji” nie wystarczy. Potrzebny jest stały proces: aktualizacje, testy regresji, skanowanie podatności, przegląd konfiguracji serwera, kontrola uprawnień.

Firmy, które potraktowały bezpieczeństwo priorytetowo, zaczęły ściśle łączyć kompetencje zespołów deweloperskich i administracyjnych. Polityka haseł, dwuetapowe logowanie do panelu, segmentacja sieci, szyfrowanie komunikacji, kopie zapasowe testowane w praktyce – to elementy, które stały się codziennością. Magento 2 sprzyja wdrożeniu takich praktyk, ale wymaga też od organizacji dojrzalszego podejścia do zarządzania ryzykiem.

Ciągła optymalizacja i kultura monitoringu

Najważniejsza zmiana, jaką przyniosła migracja, to odejście od mentalności „zrobimy raz i zapomnimy”. Magento 2, z racji złożoności i rozbudowanych możliwości, wymaga stałej optymalizacji: monitorowania obciążenia, analizy logów, śledzenia czasów odpowiedzi, testów A/B pod kątem konwersji i wydajności. Narzędzia do monitoringu aplikacji i infrastruktury przestały być „miłym dodatkiem”, a stały się standardowym elementem ekosystemu sklepu.

Praktyka pokazała, że nawet dobrze zaprojektowane wdrożenie po kilku miesiącach intensywnej eksploatacji wymaga korekt: optymalizacji zapytań, zmian w konfiguracji cache, przebudowy najbardziej obciążających modułów. Organizacje, które zbudowały kulturę ciągłego doskonalenia, najlepiej wykorzystały potencjał Magento 2 i przestały traktować migrację jako jednorazowy projekt, a zaczęły widzieć ją jako początek nowego cyklu rozwoju.

Headless, PWA i nowa elastyczność front‑endu

Magento 2 otworzyło drogę do nowoczesnych podejść front‑endowych, takich jak PWA czy architektura headless, gdzie warstwa prezentacji jest odseparowana od silnika e‑commerce. Migracja z Magento 1 była dla wielu firm momentem, w którym po raz pierwszy realnie rozważyły takie rozwiązania – szczególnie tam, gdzie ważna jest szybkość działania na urządzeniach mobilnych, elastyczność layoutu i możliwość równoległego rozwijania front‑endu oraz back‑endu.

Doświadczenia z tych wdrożeń pokazały, że Magento 2 dobrze sprawdza się jako „silnik transakcyjny” pod nowoczesnymi interfejsami, ale wymaga doświadczonego zespołu i dojrzałego procesu wytwórczego. Tam, gdzie wcześniej wystarczał prosty motyw i drobne modyfikacje CSS, dziś w grę wchodzi pełnoprawne środowisko **programistyczne** po stronie przeglądarki. Dla firm, które są gotowe na taki krok, to ogromna przewaga konkurencyjna; dla pozostałych – sygnał, jak będzie wyglądać przyszłość rozwiązań e‑commerce.

< Powrót

Zapisz się do newslettera


Zadzwoń Napisz