Najczęstsze błędy początkujących sprzedawców na marketplace’ach

  • 11 minut czytania
  • Marketplace
marketplace

Start sprzedaży na platformach typu Allegro, Amazon, OLX, Empik czy Etsy wydaje się prosty: zakładasz konto, wrzucasz ofertę, czekasz na zamówienia. Rzeczywistość szybko weryfikuje ten scenariusz. Konkurencja jest ogromna, prowizje potrafią zjeść marżę, a błędne decyzje na starcie potrafią zablokować rozwój na miesiące. Zrozumienie najczęstszych błędów początkujących sprzedawców na marketplace’ach pozwala ich uniknąć i szybciej zbudować stabilny, skalowalny kanał sprzedaży.

Brak strategii i przypadkowy wybór produktów

Sprzedaż wszystkiego dla wszystkich

Nowi sprzedawcy często próbują oferować „trochę wszystkiego”: gadżety, ubrania, akcesoria domowe, elektronikę. W efekcie nie budują żadnej specjalizacji ani rozpoznawalnej marki. Marketplace’y premiują wyspecjalizowane konta, które przyciągają konkretną grupę klientów i konsekwentnie rozwijają asortyment w jednym kierunku.

Brak koncentracji prowadzi do problemów z magazynem, chaotycznych zamówień i trudności w optymalizacji opisów czy kampanii reklamowych. Sprzedawca nie ma czasu dobrze poznać kategorii, marż, sezonowości oraz typowych zachowań klientów, przez co decyzje zakupowe są przypadkowe, a zwroty i reklamacje częstsze.

Ignorowanie analizy popytu i konkurencji

Jednym z najpoważniejszych błędów jest wchodzenie w produkty tylko dlatego, że „wydają się fajne” lub mają niską cenę u hurtownika. Bez analizy popytu na danym marketplace, sezonowości, liczby konkurentów i poziomu cen trudno ocenić, czy to realna szansa, czy ślepa uliczka.

  • Brak sprawdzenia, ile ofert w danej kategorii jest aktywnych.
  • Nieanalizowanie liczby sprzedaży liderów (np. po komentarzach, statystykach zamówień).
  • Pominięcie tego, jak mocno konkurenci inwestują w reklamy sponsorowane.

W efekcie początkujący często wchodzą w nisze z bardzo silną konkurencją lub odwrotnie – w produkty, na które praktycznie nie ma popytu. Obie opcje generują zamrożony kapitał i rosnącą frustrację.

Brak kalkulacji rentowności z uwzględnieniem prowizji

Marketplace’y zarabiają na prowizjach, opłatach za wystawienie ofert, usługach dodatkowych i reklamach. Sprzedawca, który liczy marżę tylko w oparciu o cenę zakupu i sprzedaży, szybko odkryje, że pracuje prawie za darmo. Konieczne jest uwzględnienie:

  • prowizji od sprzedaży (różne stawki dla różnych kategorii),
  • kosztu logistyki: przesyłka, opakowania, ewentualne magazynowanie FBA/Fulfillment,
  • zwrotów i reklamacji jako stałego procentu sprzedaży,
  • kosztu płatnych kampanii w systemie reklamowym marketplace’u.

Brak dokładnej kalkulacji prowadzi do sytuacji, w której sprzedaż rośnie, ale zysk się nie pojawia. Sprzedawca myli obrót z zarobkiem i uznaje marketplace za „nieopłacalny”, choć problem leżał w złym doborze produktów i błędnej strategii cenowej.

Niedopasowanie oferty do specyfiki platformy

Każdy marketplace ma własną specyfikę: inną grupę docelową, standard wizualny, wymagania co do opisów i oczekiwania dotyczące obsługi klienta. Początkujący często kopiują te same produkty i treści na wszystkie platformy, licząc na identyczne wyniki. To poważne uproszczenie.

Przykładowo:

  • Na Allegro ważna jest walka ceną, widoczność w kategoriach masowych i szybka wysyłka.
  • Na Amazonie kluczowe są parametry produktu, jakość kart produktowych i opinie.
  • Na platformach handmade (np. Etsy) lepiej działają produkty unikalne, limitowane, ręcznie robione.

Niedopasowanie asortymentu i komunikacji do specyfiki danego marketplace’u sprawia, że nawet dobre produkty „giną w tłumie”, a sprzedawca nie wykorzystuje potencjału ruchu dostępnego na platformie.

Słabe oferty: tytuł, opis, zdjęcia i parametry

Niewidoczne tytuły i błędne słowa kluczowe

Klienci szukają produktów poprzez wyszukiwarkę wewnętrzną marketplace’u. Algorytm bierze pod uwagę m.in. tytuł, parametry, kategorię i historię sprzedaży. Początkujący sprzedawcy popełniają tu szereg błędów: tworzą tytuły, które są zbyt ogólne, przeładowane lub w ogóle nie zawierają najważniejszych fraz kluczowych.

Przykład błędnego tytułu: „Super jakość, idealny prezent, HIT!”. Taka oferta jest praktycznie niewidoczna, bo nie zawiera konkretnych nazw, cech ani kategorii produktu. Brak logicznego układu utrudnia też klientowi szybkie zrozumienie, co dokładnie jest sprzedawane.

Opisy bez korzyści i odpowiedzi na obiekcje

Opisy tworzone są często „na szybko”: kilka ogólnikowych zdań, skopiowanych od hurtownika lub producenta. Brakuje w nich języka korzyści, odpowiedzi na najczęstsze pytania klientów oraz jasnego wskazania, dla kogo produkt jest przeznaczony. Efekt: niska konwersja, większa liczba zwrotów, pytania powtarzające się w wiadomościach od kupujących.

Dobry opis powinien:

  • zawierać konkretne informacje o wymiarach, materiałach i funkcjach,
  • podkreślać wartość produktu: co klient zyska, jakie problemy rozwiąże,
  • uprzedzać potencjalne obiekcje (np. „produkt nie nadaje się do…”, „nie zawiera…”),
  • być napisany językiem zrozumiałym dla laika, unikając nadmiaru żargonu technicznego.

Zdjęcia niskiej jakości lub niezgodne z regulaminem

Na marketplace’ach klient nie może produktu dotknąć. Cała decyzja opiera się na zdjęciach i opiniach innych. Tymczasem wielu początkujących używa zdjęć robionych telefonem w złym świetle, na tle przypadkowych przedmiotów, bez pokazania szczegółów i skali. Inni kopiują materiały producenta, które różnią się od realnego wyglądu dostarczanego towaru.

To prowadzi do kilku problemów:

  • niska konwersja, bo oferta wygląda mniej profesjonalnie niż konkurencyjne,
  • wyższa liczba zwrotów, gdy rzeczywisty wygląd odbiega od zdjęć,
  • ryzyko naruszenia praw autorskich przy użyciu cudzych fotografii.

Do tego dochodzi łamanie zasad platformy, np. dodawanie na zdjęciu logo konkurencyjnych sklepów, nadmierny tekst, agresywne grafiki promocyjne czy brak jednolitego, neutralnego tła w kategorii, w której jest to wymagane.

Niepełne parametry i zła kategoryzacja

Marketplace’y wymagają wypełnienia szeregu parametrów: rozmiaru, koloru, materiału, producenta, kompatybilności, a także doboru właściwej kategorii. Sprzedawcy często wypełniają tylko pola obowiązkowe, ignorując resztę, lub wrzucają produkt do najbliżej pasującej kategorii, byle tylko oferta została zaakceptowana przez system.

Skutki:

  • produkt nie wyświetla się w filtrach używanych przez klientów (np. kolor, rozmiar),
  • algorytm obniża pozycję oferty, bo widzi ją jako mniej dopasowaną do zapytań,
  • klient ma wrażenie chaosu lub nieuczciwości, gdy opis nie zgadza się z parametrami (np. inny materiał).

Wypełnianie parametrów bywa żmudne, ale bez tego oferta „znika” w gąszczu konkurencji, a sprzedawca nie wykorzystuje dostępnych narzędzi wyszukiwarki marketplace’u.

Błędne podejście do cen, promocji i reklamy

Wojna cenowa bez analizy marży

Początkujący często zakładają, że jedynym sposobem na wyróżnienie się jest najniższa cena. Zbijają ją stopniowo, aby wyprzedzić konkurencję o kilka groszy. Przy dużej liczbie sprzedawców ten mechanizm szybko prowadzi do wojny cenowej, w której zysk praktycznie znika.

Cena powinna wynikać z pełnej kalkulacji kosztów, pozycji marki oraz strategii długoterminowej. Zamiast obsesyjnie ścigać się na grosze, warto szukać sposobów na podniesienie postrzeganej wartości oferty: lepsze zdjęcia, rozszerzone pakiety (np. zestawy), dłuższa gwarancja czy staranniejsza obsługa klienta.

Brak testów A/B i strategii promocyjnych

Marketplace’y oferują liczne narzędzia promocji: wyróżnienia ofert, kupony rabatowe, kampanie sponsorowane, programy lojalnościowe. Wielu sprzedawców albo całkowicie je ignoruje, albo korzysta z nich chaotycznie, bez kontroli zwrotu z inwestycji.

Brak testów A/B oznacza, że nie wiadomo, które elementy rzeczywiście wpływają na wyniki. Niewielkie zmiany tytułu, miniatury zdjęcia, pierwszych linijek opisu czy poziomu rabatu potrafią znacząco zmienić współczynnik konwersji, ale bez systematycznych porównań sprzedawca podejmuje decyzje „na oko”.

Nieumiejętne korzystanie z systemów reklamowych marketplace’u

Platformy typu Allegro Ads czy Amazon Ads umożliwiają kierowanie ruchu bezpośrednio na oferty. To potężne narzędzie, ale początkujący traktują je często jak „magiczny przełącznik sprzedaży”: włączają kampanię, ustawiają wysokie stawki i czekają na spektakularne wyniki, nie monitorując kosztów.

Typowe błędy to:

  • brak limitów dziennych i kontroli budżetu,
  • ustawianie zbyt szerokich słów kluczowych, które ściągają niepowiązany ruch,
  • reklamowanie produktów z bardzo słabymi ofertami (złe zdjęcia, opisy, brak opinii).

W efekcie sprzedawca płaci za kliknięcia, które nie generują zamówień, a winę zrzuca na „nieskuteczną reklamę”, zamiast poprawić podstawy – ofertę i dopasowanie komunikacji do klienta.

Ignorowanie elastyczności cenowej i sezonowości

Ceny na marketplace’ach nie powinny być sztywnym, raz na zawsze ustalonym elementem. Konkurencja, popyt, koszty logistyki i sezonowość (np. święta, wakacje, początek roku szkolnego) wpływają na to, jak klienci reagują na daną ofertę. Początkujący sprzedawcy często nie monitorują rynku, nie dostosowują cen ani nie tworzą specjalnych akcji promocyjnych związanych z kalendarzem sprzedażowym.

Brak elastyczności sprawia, że oferta staje się mało konkurencyjna w okresach zwiększonego popytu (gdy klient porównuje wiele opcji), a poza sezonem nie ma żadnego impulsu zachęcającego do zakupu. Sprzedawca traci szansę na zwiększenie obrotów tam, gdzie klienci są najbardziej skłonni wydawać pieniądze.

Chaos w obsłudze klienta, logistyce i reputacji

Wolne odpowiedzi i lekceważenie komunikacji

Na marketplace’ach klient ma świadomość, że w każdej chwili może wybrać inną ofertę, często tylko o kilka złotych droższą. Odpowiedź na pytanie, rozwiązanie problemu czy wyjaśnienie wątpliwości musi być szybkie i konkretne. Początkujący sprzedawcy traktują komunikację jako przykry obowiązek, odpowiadają raz dziennie lub z dużym opóźnieniem.

Konsekwencje:

  • utrata zamówień od klientów, którzy nie chcą czekać na odpowiedź,
  • negatywne opinie wynikające z poczucia zignorowania,
  • gorsza ocena konta w systemie wewnętrznym marketplace’u.

Brak zautomatyzowanych szablonów odpowiedzi na najczęstsze pytania i niespójny ton komunikacji dodatkowo wzmacniają wrażenie nieprofesjonalności.

Niedoszacowanie czasu wysyłki i brak kontroli stanów magazynowych

Jednym z krytycznych wskaźników na marketplace’ach jest terminowość wysyłek. Sprzedawcy, chcąc przyciągnąć klientów, ustawiają bardzo krótkie czasy realizacji, nie biorąc pod uwagę realnych możliwości magazynu i firmy kurierskiej. Gdy zamówień przybywa, zaczynają się opóźnienia, pomyłki w kompletowaniu paczek i rosnąca liczba reklamacji.

Do tego dochodzi niewłaściwe zarządzanie stanami magazynowymi:

  • brak integracji systemu magazynowego z marketplace’em,
  • ręczne aktualizowanie stanów co kilka dni,
  • sprzedaż produktów, których fizycznie już nie ma na stanie.

Takie praktyki prowadzą do odwoływania zamówień, konieczności zwrotu pieniędzy i utraty zaufania kupujących. Dla algorytmu marketplace’u to sygnał, że konto jest mało wiarygodne, co obniża pozycję ofert w wynikach wyszukiwania.

Bagatelizowanie opinii i ocen

System opinii to kręgosłup zaufania na marketplace’ach. Wielu nowych sprzedawców reaguje na negatywne komentarze emocjonalnie lub w ogóle. Brak odpowiedzi na krytyczne recenzje, publiczne przepychanki z klientem czy przenoszenie odpowiedzialności na firmę kurierską – to wszystko niszczy wizerunek sprzedawcy nie tylko w oczach jednej osoby, ale całej społeczności kupujących.

Rozsądne podejście do opinii obejmuje:

  • proaktywne zachęcanie zadowolonych klientów do wystawiania ocen,
  • spokojne, merytoryczne odpowiadanie na negatywne komentarze,
  • traktowanie powtarzających się uwag jako źródła danych do poprawy jakości produktu lub obsługi.

Jedna nieuczciwa opinia rzadko niszczy reputację, ale konsekwentny brak reakcji na uwagi klientów tworzy obraz sprzedawcy, który nie bierze odpowiedzialności za swoją ofertę.

Brak zgodności z regulaminem i przepisami prawa

Marketplace’y działają w ramach jasno określonych regulaminów oraz przepisów prawa konsumenckiego. Początkujący często je ignorują lub pobieżnie czytają, co prowadzi do poważnych problemów: blokad konta, usuwania ofert, a w skrajnych przypadkach – do sporów prawnych.

Najczęstsze naruszenia to:

  • nieprzestrzeganie prawa do odstąpienia od umowy i zwrotu towaru,
  • brak pełnych danych sprzedawcy i informacji o procedurach reklamacyjnych,
  • sprzedaż produktów niezgodnych z normami, licencjami lub niewłaściwie oznakowanych.

Krótka „oszczędność” na formalnościach może skończyć się trwałą utratą konta, a tym samym zablokowaniem dostępu do ogromnej bazy klientów, jaką oferują marketplace’y. Z perspektywy długofalowego rozwoju biznesu to jedna z najdroższych możliwych pomyłek.

< Powrót

Zapisz się do newslettera


Zadzwoń Napisz