Najczęstsze błędy początkujących w Google Ads

  • 13 minut czytania
  • Reklama Google Ads

Skuteczne kampanie Google Ads potrafią stać się głównym źródłem sprzedaży, ale tylko wtedy, gdy są dobrze skonfigurowane i regularnie optymalizowane. Zespół icomSEO na co dzień zajmuje się tworzeniem, audytem i rozwojem kampanii Google Ads – od pierwszych kroków, po zaawansowane strategie skalowania wyników. Jeśli potrzebujesz pomocy w ustawieniu kampanii, analizie błędów lub poprawie ROAS, icomSEO zaprasza do kontaktu i bezpłatnej konsultacji wstępnej.

Brak strategii i chaotyczna struktura kampanii

Brak jasno określonego celu kampanii

Jednym z podstawowych błędów jest uruchamianie kampanii bez zdefiniowanego celu biznesowego. Google Ads daje wiele typów kampanii, ale bez sprecyzowania, czy priorytetem jest sprzedaż, lead, ruch na stronie, czy budowa rozpoznawalności, system optymalizuje się „w próżni”.

Nowi reklamodawcy często oznaczają jako konwersje zbyt wiele działań: kliknięcia w przycisk, przewinięcie strony czy samą wizytę. To rozmywa cele i utrudnia algorytmom znalezienie najbardziej wartościowych użytkowników. W efekcie kampania może generować ruch, ale nie przynosić realnych wyników biznesowych.

Lepszym podejściem jest wybranie 1–2 kluczowych działań, takich jak zakup lub wypełnienie formularza, i zbudowanie wokół nich całej strategii. Pozostałe mikroakcje można śledzić pomocniczo, ale nie traktować ich jako głównej konwersji.

Nieuporządkowana struktura kampanii i grup reklam

Początkujący często tworzą jedną kampanię i jedną grupę reklam z długą listą słów kluczowych, licząc, że algorytm sam „zrozumie” temat. Skutkuje to niską trafnością, gorszym Quality Score i wyższym kosztem kliknięcia.

Dobra praktyka to budowanie struktury od ogółu do szczegółu: kampania obejmuje konkretną kategorię oferty (np. reklamy produktów, usługi lokalne), a w ramach niej tworzone są precyzyjne grupy reklam skupione wokół blisko powiązanych słów kluczowych. Dzięki temu treść reklamy, słowa kluczowe i strona docelowa tworzą spójny „temat”.

Przykładowo, zamiast jednej grupy reklam z hasłami „buty sportowe”, „buty do biegania”, „obuwie fitness”, lepiej zrobić osobne grupy: jedna dla biegania, druga dla fitness, trzecia dla treningu siłowego. Pozwala to pisać dopasowane komunikaty reklamowe i kierować na najlepiej dopasowane podstrony.

Brak podziału kampanii ze względu na typ dopasowania i zamiar użytkownika

Strukturalny błąd to mieszanie w jednej grupie reklam wszystkich typów dopasowania słów kluczowych oraz intencji użytkownika. Otwiera to drogę do wyświetleń na mało wartościowe zapytania, które pochłaniają budżet bez szansy na konwersję.

Lepszym rozwiązaniem jest tworzenie osobnych grup reklam dla fraz ogólnych, fraz z intencją zakupu oraz fraz brandowych. Można również rozdzielać słowa kluczowe wg typu dopasowania, co daje większą kontrolę nad tym, na jakie zapytania pojawia się reklama. Taka segmentacja ułatwia analizę wyników i szybkie reagowanie na nieefektywne obszary.

Rezygnacja z analizy struktury po starcie kampanii

Częsty błąd to traktowanie struktury konta jako czegoś ustalonego raz na zawsze. Tymczasem na podstawie pierwszych tygodni działania kampanii można i trzeba zmieniać podział kampanii, grup reklam i słów kluczowych. Frazy, które generują znaczną część konwersji, warto przenosić do osobnych, lepiej kontrolowanych grup lub kampanii, aby dostosowywać do nich budżety i stawki.

Równie ważne jest wyodrębnianie fraz brandowych od ogólnych. Łączenie ich w jednej kampanii zaburza wyniki, ponieważ brand zwykle ma dużo wyższy współczynnik konwersji i niższy koszt kliknięcia. Oddzielenie pozwala sprawiedliwie oceniać skuteczność działań na nowe, niebrandowe słowa kluczowe.

Nieprawidłowa praca ze słowami kluczowymi

Stosowanie wyłącznie dopasowania przybliżonego

Jednym z najdroższych błędów jest pozostawienie wszystkich słów kluczowych w dopasowaniu przybliżonym. Dla początkujących jest to pozornie wygodne, bo daje dużą liczbę wyświetleń. Jednak wiąże się z ogromnym ryzykiem pojawiania się na zapytania zupełnie oderwane od oferty.

Dopasowanie przybliżone warto stosować świadomie, najlepiej w kampaniach z dobrze ustawionym śledzeniem konwersji i odpowiednio wysokim budżetem. Na starcie bezpieczniej oprzeć się na dopasowaniu do wyrażenia oraz ścisłym, co pozwala lepiej kontrolować, kiedy reklama „odpala się” na zbyt luźne zapytania.

Brak listy słów wykluczających

Nawet najlepsza lista słów kluczowych nie wystarczy, jeśli nie ma jej „drugiej strony” – listy słów wykluczających. Początkujący często pomijają ten element, co sprawia, że reklamy pojawiają się na zapytania o darmowe rozwiązania, pracę, informacje ogólne czy treści niepowiązane z ofertą.

Systematyczne budowanie list negatywnych słów kluczowych powinno być stałą praktyką. Warto zacząć od ogólnej listy, na przykład wyrazów związanych z nauką, poradami czy szukaniem pracy, a następnie rozbudowywać ją w oparciu o raport wyszukiwanych haseł. Regularna analiza tego raportu pozwala z dnia na dzień usuwać niepotrzebne źródła kosztów.

Ignorowanie jakości słów kluczowych i wyniku jakości

Początkujący skupiają się często wyłącznie na stawkach i kosztach kliknięć, nie zwracając uwagi na wynik jakości. Tymczasem to właśnie on w dużej mierze decyduje, ile realnie zapłacisz za kliknięcie i jak wysoko wyświetlisz się w wynikach.

Wynik jakości to wypadkowa trafności reklamy, przewidywanego CTR oraz jakości strony docelowej. Niskie oceny w którymkolwiek z tych obszarów powinny być sygnałem do działania. Warto regularnie przeglądać kolumny związane z wynikiem jakości i w oparciu o nie optymalizować treści reklam, grupować słowa kluczowe oraz poprawiać strony docelowe.

Brak separacji fraz ogólnych od long tail

Frazom ogólnym, o dużej liczbie wyszukiwań, towarzyszy często wysoka konkurencja i spore koszty. Jednocześnie nie zawsze przekładają się na wysoki współczynnik konwersji. Z kolei długie, precyzyjne zapytania (long tail) mają mniejszy wolumen, ale nierzadko znacznie wyższą wartość.

Mieszanie tych dwóch typów fraz w jednej grupie reklam utrudnia rzetelną ocenę wyników. Lepiej stworzyć osobne zestawy dla fraz ogólnych i long tail, a następnie porównywać koszty pozyskania konwersji. Często okazuje się, że większy zwrot z inwestycji daje skoncentrowanie się właśnie na długim ogonie.

Złe ustawienia budżetu, stawek i strategii licytacji

Zbyt niski lub zbyt rozproszony budżet

Częstym błędem początkujących jest ustawienie minimalnych budżetów dziennych przy jednoczesnym uruchomieniu wielu kampanii naraz. W efekcie żadna z nich nie osiąga wystarczającej liczby kliknięć i konwersji, aby algorytm mógł skutecznie się uczyć.

Lepsza strategia to rozpoczęcie od mniejszej liczby kampanii, ale z sensownym budżetem, skoncentrowanym na najlepiej rokujących obszarach. Pozwala to szybciej zebrać dane, sprawdzić reakcję rynku i dopiero później, na bazie wyników, rozszerzać działania. Rozpraszanie środków na wiele kierunków jednocześnie zwykle prowadzi do wolnej i kosztownej nauki.

Nieadekwatny wybór strategii stawek

Google Ads oferuje wiele strategii: od ręcznego CPC, przez maksymalizację liczby kliknięć, po zaawansowane modele jak Docelowy ROAS czy Docelowy CPA. Początkujący często wybierają automatyczne strategie bez zrozumienia ich wymagań, zwłaszcza liczby konwersji potrzebnej do stabilnej optymalizacji.

Dla nowych kont i kampanii, gdzie dane o konwersjach są ograniczone, stosowanie agresywnych strategii typu Docelowy CPA może prowadzić do niestabilnych wyników i braku wyświetleń. Bezpieczniej jest na początku używać rozwiązań pośrednich, takich jak maksymalizacja liczby konwersji, przy zachowaniu kontroli nad budżetem i odpowiednim ustawieniu wartości konwersji.

Brak kontroli nad stawkami w kampaniach inteligentnych

Kampanie inteligentne i Performance Max są wygodne, bo upraszczają zarządzanie. Jednak oddanie pełnej kontroli algorytmom bez krytycznego nadzoru bywa niebezpieczne, zwłaszcza przy małych budżetach. System może koncentrować się na najtańszych kliknięciach, które nie zawsze niosą realną wartość dla biznesu.

Wprowadzając kampanie smart, warto mieć już dobrze poukładane śledzenie konwersji i pewną historię konta. Nie należy traktować ich jako „magicznego przycisku”, który sam rozwiąże problemy. Konieczne jest regularne monitorowanie raportów odbiorców, miejsc wyświetlania i podziału wyników, aby w porę reagować na nieefektywne obszary.

Brak dostosowania budżetów do sezonowości

Biznes rzadko działa liniowo przez cały rok. Wielu początkujących nie uwzględnia sezonowości w planowaniu budżetu, przez co tracą największy potencjał okresów wzmożonego popytu lub przepalają środki w okresach przestoju.

Analiza danych historycznych z konta, a także z narzędzi takich jak Google Trends, pozwala z wyprzedzeniem zaplanować zwiększenie lub zmniejszenie nakładów. Odpowiednio skoordynowane z sezonowością budżety umożliwiają wykorzystanie momentów, gdy użytkownicy są najbardziej skłonni do zakupu i gotowi zapłacić więcej.

Niedopasowane reklamy i słabe strony docelowe

Ogólne, mało konkretne treści reklam

Typowym błędem jest tworzenie reklam, które mogłyby pasować do setek różnych ofert. Brak w nich wyróżników, informacji o korzyściach i jasnego komunikatu, dlaczego użytkownik powinien kliknąć właśnie tę reklamę. Tego typu ogólne przekazy obniżają współczynnik klikalności, a co za tym idzie, powodują wzrost realnych kosztów.

Skuteczna reklama powinna jasno mówić, co jest oferowane, dla kogo i dlaczego jest to lepsze niż alternatywy. Warto wykorzystywać liczby, konkrety, unikalne propozycje wartości, a także odwoływać się do ograniczeń czasowych lub ilościowych, jeśli rzeczywiście mają one miejsce. Im bardziej precyzyjna i dopasowana treść, tym większa szansa na przyciągnięcie właściwego użytkownika.

Brak spójności między reklamą a stroną docelową

Użytkownik, który kliknął w reklamę, ma już pewne oczekiwania. Jeśli trafia na stronę ogólną, niespójną z treścią reklamy, odczuwa dysonans i często szybko ją opuszcza. Powoduje to wysoki współczynnik odrzuceń i słaby współczynnik konwersji, nawet przy pozornie dobrze działającej kampanii.

Strona docelowa powinna kontynuować obietnicę z reklamy: jeśli komunikujesz konkretną promocję, użytkownik powinien zobaczyć ją od razu po wejściu. Jeśli reklamujesz określoną kategorię produktów, strona musi prezentować właśnie tę kategorię, a nie wszystkiego po trochu. Zachowanie spójności między frazami, tekstami reklam i treścią landing page znacząco poprawia efektywność.

Przeładowane lub mało przekonujące landing page’e

Początkujący często zakładają, że im więcej treści na stronie, tym lepiej. W praktyce nadmiar elementów rozprasza uwagę użytkownika i utrudnia mu podjęcie jednej konkretnej akcji. Zdarza się również, że kluczowe informacje – cena, warunki, wyróżniki oferty – są ukryte niżej, wymagają przewijania lub są zapisane w nieczytelny sposób.

Dobra strona docelowa jest skoncentrowana na jednym głównym celu, ma jasny nagłówek, wyraźne korzyści, widoczne wezwanie do działania oraz prosty, niezbyt długi formularz (jeśli jest potrzebny). Należy także pamiętać o szybkości ładowania i dopasowaniu do urządzeń mobilnych, ponieważ opóźnienia i problemy z wyświetlaniem potrafią skutecznie zniechęcić nawet najbardziej zainteresowanych użytkowników.

Brak testów A/B treści reklam i stron docelowych

Błędem jest zakładanie, że od razu napiszemy idealną reklamę lub stworzymy perfekcyjną stronę. Google Ads i narzędzia analityczne dają możliwość systematycznego testowania różnych wariantów: nagłówków, opisów, grafik, formularzy, układu elementów. Pomijanie testów A/B oznacza rezygnację z jednego z najskuteczniejszych sposobów poprawiania konwersji.

W praktyce warto jednocześnie uruchamiać co najmniej dwa warianty reklam w każdej grupie oraz regularnie oceniać ich wyniki. Zwycięskie wersje mogą stać się nową bazą do kolejnych iteracji. To samo dotyczy stron docelowych – nawet niewielkie zmiany w nagłówku, kolorze przycisku czy długości formularza potrafią przynieść zauważalny wzrost efektywności.

Brak analityki, testów i ciągłej optymalizacji

Niepoprawnie skonfigurowane śledzenie konwersji

Bez wiarygodnych danych o konwersjach trudno mówić o skutecznej optymalizacji. Początkujący często poprzestają na samym podpięciu Google Analytics, nie konfigurując konkretnych celów ani nie implementując tagów konwersji na stronie. W efekcie decyzje o kampanii podejmowane są na podstawie kliknięć i wyświetleń, a nie faktycznych wyników biznesowych.

Należy precyzyjnie zdefiniować, jakie działania na stronie mają być liczone jako konwersje: zakup, wysłanie formularza, telefon z reklamy, pobranie pliku itd. Następnie trzeba je poprawnie zaimplementować, przetestować i zweryfikować, czy dane spływają zarówno do Google Ads, jak i do narzędzi analitycznych. Dopiero wtedy można sensownie ustawiać strategie stawek skoncentrowane na wynikach.

Brak regularnej analizy raportów i optymalizacji

Google Ads nie jest narzędziem typu „ustaw i zapomnij”. Nawet najlepsza kampania wymaga regularnego przeglądu i dostosowań. Początkujący często uruchamiają reklamy, a następnie zaglądają do panelu sporadycznie, co kilka tygodni. W ten sposób przepalają budżet na nieefektywne słowa kluczowe, urządzenia lub lokalizacje.

Systematyczna praca z raportami – wyszukiwanych haseł, lokalizacji, godzin, urządzeń, odbiorców – pozwala szybko wychwycić wzorce i podjąć działania: wykluczyć słabe obszary, podnieść stawki tam, gdzie wyniki są najlepsze, albo przenieść budżet do bardziej rentownych kampanii. Nawet 1–2 krótkie sesje optymalizacyjne tygodniowo potrafią znacząco poprawić efektywność konta.

Ignorowanie segmentacji odbiorców i remarketingu

Reklamy w wyszukiwarce kojarzą się wielu osobom wyłącznie z frazami kluczowymi. Tymczasem ogromny potencjał drzemie w wykorzystaniu segmentów odbiorców i list remarketingowych. Początkujący często pomijają ten obszar, rezygnując z możliwości dopasowania stawek i komunikatów do użytkowników na różnych etapach ścieżki zakupowej.

Warto tworzyć listy osób, które odwiedziły kluczowe podstrony, dodały produkt do koszyka, ale nie sfinalizowały zakupu, czy też wielokrotnie wracały na stronę. Można do nich kierować bardziej zdecydowane komunikaty, oferujące dodatkowe argumenty do podjęcia decyzji. Z kolei dla użytkowników, którzy dopiero pierwszy raz stykają się z marką, lepsze będą reklamy informacyjne i edukacyjne.

Brak integracji danych z innymi kanałami marketingowymi

Początkujący reklamodawcy często traktują Google Ads w oderwaniu od reszty działań marketingowych. Tymczasem prawidłowa ocena skuteczności kampanii wymaga spojrzenia szerzej: uwzględnienia ruchu z SEO, mediów społecznościowych, mailingów czy kampanii offline. Użytkownik rzadko podejmuje decyzję po jednym kontakcie z reklamą; częściej jest to wynik całej serii interakcji.

Integracja danych, np. w Google Analytics lub innych systemach analitycznych, pozwala lepiej zrozumieć realną rolę Google Ads w ścieżce konwersji. Czasem reklamy płatne pełnią głównie funkcję wsparcia w przedsprzedaży lub retencję dotychczasowych klientów, co nie jest od razu widoczne w podstawowych raportach. Świadome zarządzanie budżetem wymaga zatem spojrzenia na konto reklamowe w szerszym kontekście całej strategii marketingowej.

< Powrót

Zapisz się do newslettera


Zadzwoń Napisz