PWA w handlu internetowym

  • 12 minut czytania
  • Ecommerce
ecommerce.023

Progressive Web Apps coraz śmielej wchodzą do świata handlu internetowego, obiecując połączenie lekkości strony WWW z możliwościami natywnej aplikacji. Dla właścicieli sklepów online PWA brzmi jak atrakcyjna obietnica: szybsze ładowanie, wyższe konwersje, mniejsze koszty developmentu. W tej recenzji przyglądam się, jak ta technologia faktycznie sprawdza się w ecommerce: co realnie daje, jakie ma ograniczenia oraz czy i kiedy opłaca się zastąpić nią klasyczny sklep responsywny lub aplikację mobilną.

PWA w ecommerce – czym naprawdę jest i co obiecuje

Od strony technicznej – co odróżnia PWA od zwykłej strony

PWA, czyli Progressive Web App, to w uproszczeniu strona WWW rozbudowana o warstwę funkcji typowych dla aplikacji. Kluczową rolę odgrywają tu service worker, manifest aplikacji oraz mechanizmy cache. Dzięki nim sklep internetowy może działać jak aplikacja zainstalowana na telefonie – nawet jeśli formalnie otwieramy go w przeglądarce.

Service worker to skrypt działający w tle, który przechwytuje żądania sieciowe i decyduje, czy pobrać dane z sieci, czy z lokalnej pamięci podręcznej. Daje to możliwość serwowania części zasobów offline, a także agresywnej optymalizacji wydajności. Manifest aplikacji natomiast pozwala dodać sklep do ekranu głównego urządzenia i określa m.in. ikonę, nazwę i kolorystykę – stąd wrażenie, że użytkownik korzysta z natywnej aplikacji.

W praktyce PWA nie jest jednym konkretnym frameworkiem, ale zbiorem wymagań i dobrych praktyk. Można je zrealizować w różnych technologiach: React, Vue, Angular, jak i klasyczny stack oparty o szablony serwerowe. Ważne, by finalnie spełnić kryteria określone m.in. w Lighthouse, czyli narzędziu Google do audytu jakości aplikacji webowych.

Co PWA obiecuje sprzedawcom internetowym

Z punktu widzenia ecommerce PWA składa kilka bardzo kuszących obietnic, które w materiałach marketingowych zwykle pojawiają się w pierwszych akapitach:

  • szybsze ładowanie sklepu przy wolnym łączu,
  • działanie przy ograniczonym lub zerowym Internecie (np. przeglądanie wcześniej odwiedzonych kategorii),
  • możliwość dodania sklepu do ekranu głównego niczym aplikacji,
  • powiadomienia push z poziomu przeglądarki,
  • bardziej „aplikacyjne” doświadczenie użytkownika,
  • niższe koszty utrzymania niż w przypadku osobnych aplikacji na iOS i Android.

Na papierze wygląda to jak idealne rozwiązanie dla sklepów, które nie chcą inwestować w rozbudowany ekosystem mobile native, a jednocześnie czują, że sama wersja responsywna przestaje wystarczać. Pytanie brzmi: ile z tych obietnic sprawdza się w codziennym działaniu?

PWA a tradycyjny sklep RWD – pierwszy punkt odniesienia

Większość współczesnych sklepów internetowych działa w modelu RWD (Responsive Web Design), czyli dopasowuje się do szerokości ekranu, ale nadal jest klasyczną stroną WWW. PWA idzie krok dalej: nie tylko dopasowuje layout, ale próbuję emulować aplikację mobilną.

Od strony użytkownika przejście z RWD na PWA najłatwiej dostrzec w detalach:

  • szybsze przejścia między ekranami dzięki cache i prefetchingowi,
  • możliwość instalacji na ekranie głównym,
  • pełnoekranowy widok bez paska adresu i elementów przeglądarki,
  • odczuwalnie stabilniejsze działanie na słabszych urządzeniach.

Od strony biznesowej natomiast różnica jest bardziej złożona: PWA wymaga zmiany myślenia o architekturze sklepu i przepływie danych, a czasem też całkowitej przebudowy frontendu. To właśnie tu zaczynają się pierwsze poważniejsze kompromisy.

Doświadczenie użytkownika: szybkość, UX i konwersja w PWA

Szybkość ładowania i reakcja interfejsu

Jedną z najlepiej widocznych zalet PWA w ecommerce jest odczuwalna poprawa wydajności. Dzięki strategiom cache (cache-first, network-first, stale-while-revalidate i innym) użytkownik nie musi za każdym razem ponownie pobierać tych samych komponentów. Statyczne części interfejsu, takie jak nagłówek, menu czy stopka, mogą być serwowane lokalnie, a sieć wykorzystywana głównie do danych dynamicznych (produkty, ceny, stany magazynowe).

W realnych wdrożeniach obserwuje się często skrócenie czasu Time to Interactive oraz First Contentful Paint, co bezpośrednio wpływa na wrażenia użytkowników mobilnych, szczególnie przy słabym łączu. Strona wygląda, jakby wczytywała się „od ręki”, nawet jeśli część danych dociągana jest asynchronicznie w tle.

W recenzowanym podejściu do PWA mocno jednak widać, że to nie sama technologia, lecz implementacja decyduje o sukcesie. Dobrze zaprojektowany sklep RWD potrafi dorównać PWA pod względem szybkości, jeśli jest poprawnie zoptymalizowany. Z kolei źle wdrożone PWA może okazać się bardziej ociężałe niż klasyczny serwis, szczególnie gdy przesadzono z ilością JavaScript i rozbudowanymi bibliotekami UI.

UX w stylu aplikacji: nawigacja, gesty, mikrointerakcje

Kolejnym atutem PWA jest możliwość projektowania doświadczenia użytkownika w sposób bliższy natywnym aplikacjom. Stały pasek nawigacyjny przy dolnej krawędzi ekranu, miękkie przejścia między ekranami, animacje dodawania do koszyka czy wysuwane panele filtrów tworzą poczucie obcowania z dopracowaną aplikacją zakupową.

Na plus należy zaliczyć to, że przy dobrze zaprojektowanym interfejsie użytkownik dramatycznie rzadziej „gubi się” między kategoriami. Nawigacja może działać niemal bez przeładowań pełnej strony, a zmienia się jedynie zawartość głównego widoku. Dla sklepów z rozbudowanym katalogiem produktów to ogromny krok naprzód w porównaniu z klasycznym sklepem opartym o przeładowania każdej podstrony.

W recenzowanym podejściu największe wrażenie robią mikrointerakcje: natychmiastowa reakcja przycisku Dodaj do koszyka, płynne wysuwanie koszyka bocznego, animowane przejście do checkoutu. Te detale razem wzięte przekładają się na wyższą wygodę zakupów, a to z kolei sprzyja wzrostowi współczynnika konwersji.

Wpływ na konwersję i lojalność klientów

Z punktu widzenia biznesu najważniejszym kryterium oceny PWA jest to, czy poprawia wyniki sprzedażowe. Liczne case studies wskazują na wzrost konwersji mobilnej po wdrożeniu PWA – mowa najczęściej o kilkunastu do kilkudziesięciu procentach. Trzeba jednak podkreślić, że dane te często pochodzą z wdrożeń, w których PWA wchodzi na miejsce starego, przestarzałego frontendu. W takiej sytuacji każda solidna przebudowa mogłaby przynieść podobne efekty.

Niemniej PWA ma kilka przewag, które w dłuższej perspektywie wzmacniają lojalność klientów:

  • łatwiejszy powrót do sklepu dzięki ikonie na ekranie głównym,
  • możliwość wysyłania powiadomień push o promocjach,
  • wyższa odporność na problemy z siecią – sklep mniej „frustruje”,
  • spójne doświadczenie między różnymi urządzeniami.

W recenzji podejścia PWA do ecommerce można uczciwie stwierdzić, że technologia ta daje realne narzędzia do budowania relacji z klientem, szczególnie na rynku mobilnym. Warunkiem jest jednak umiejętne wykorzystanie tych możliwości – sama obecność PWA nie gwarantuje automatycznego wzrostu sprzedaży.

Funkcje „aplikacyjne”: offline, push i instalacja na ekranie głównym

Tryb offline – ile naprawdę da się kupić bez Internetu

Jednym z najgłośniej reklamowanych aspektów PWA jest tryb offline. W teorii klient może przeglądać ofertę, dodawać produkty do koszyka, a nawet przechodzić proces zakupowy bez stabilnego łącza. W praktyce sytuacja wygląda bardziej zniuansowanie.

Dobrze wdrożone PWA potrafi zachować w pamięci lokalnej wcześniej odwiedzone kategorie, karty produktów, a nawet zawartość koszyka. Dzięki temu użytkownik może wciąż eksplorować część asortymentu, nawet jeśli jest w metrze, w samolocie czy w miejscu o słabym zasięgu. Natomiast końcowe sfinalizowanie transakcji (płatność, weryfikacja stanów magazynowych) zawsze będzie wymagało połączenia z serwerem.

W recenzji tego aspektu trzeba przyznać, że marketingowe hasło „zakupy offline” bywa nadużywane. Realnie PWA pozwala na płynne przejście między stanem online i offline, minimalizując frustrację użytkownika – i właśnie w tym tkwi jego wartość. Użytkownik nie widzi już suchego komunikatu o braku Internetu, lecz nadal może wykonywać część czynności i otrzymuje czytelny komunikat, kiedy konieczny jest powrót online.

Powiadomienia push – potężne narzędzie (czasem aż za bardzo)

Możliwość wysyłania web push bez konieczności tworzenia aplikacji natywnej to jedna z najmocniejszych kart PWA w ecommerce. Sklep może przypominać o porzuconym koszyku, informować o wyprzedażach czy nowych kolekcjach, a także prowadzić proste kampanie remarketingowe, wykorzystując przeglądarkę jako kanał komunikacji.

Z punktu widzenia recenzji trzeba jednak zaznaczyć dwie rzeczy:

  • po pierwsze, użytkownik musi wyrazić zgodę na powiadomienia – agresywne wyskakujące okienka potrafią zrazić bardziej niż brak powiadomień,
  • po drugie, spamowanie komunikatami bardzo szybko przekłada się na masowe wyłączanie powiadomień lub wręcz odinstalowanie PWA z ekranu głównego.

W rękach doświadczonego działu marketingu web push może stać się jednym z najskuteczniejszych kanałów powrotu użytkownika do sklepu. W rękach nieuważnych marketerów – drogą do szybkiego wypalenia bazy odbiorców. Technologia jest tu raczej ostrym narzędziem niż samograjem.

Instalacja na ekranie głównym – namiastka natywnej aplikacji

PWA może być „zainstalowana” na smartfonie, czyli dodana jako skrót na ekranie głównym, uruchamiany w trybie pełnoekranowym. Dla użytkownika wygląda to bardzo podobnie do aplikacji pobranej z App Store czy Google Play, choć technicznie jest to nadal strona otwierana w przeglądarce.

Z perspektywy ecommerce ta funkcjonalność ma kilka wyraźnych plusów:

  • sklep staje się jednym tapnięciem od klienta,
  • omija się etap szukania w sklepie z aplikacjami,
  • aktualizacje odbywają się automatycznie po stronie serwera, bez konieczności przechodzenia przez proces akceptacji w sklepach z aplikacjami.

W recenzowanym modelu dystrybucji PWA to wygodna alternatywa dla marek, które nie chcą (lub nie mogą) inwestować w pełnoprawną aplikację mobilną. Wadą jest ograniczona widoczność w oficjalnych sklepach z aplikacjami – użytkownik musi wejść na stronę, aby zobaczyć sugestię instalacji. Dla części biznesów to kompromis, który akceptują w zamian za mniejsze koszty i prostsze utrzymanie.

Technologia, koszty i ograniczenia: czy PWA to zawsze dobry wybór

Architektura i złożoność wdrożenia

Od strony technologicznej PWA często wymaga przebudowy całego frontendu w kierunku aplikacji typu SPA (Single Page Application) lub przynajmniej hybrydowego podejścia z intensywnym wykorzystywaniem API. Dla sklepów działających od lat na klasycznych platformach monolitycznych (np. starsze wersje Magento czy dedykowane rozwiązania) oznacza to poważny projekt, nie zaś kosmetyczną modyfikację.

Typowy scenariusz obejmuje:

  • wdrożenie warstwy API do obsługi katalogu, koszyka, zamówień,
  • budowę nowego frontendu w oparciu o nowoczesny framework,
  • konfigurację service workerów, cache, strategii offline,
  • dopasowanie analityki, śledzenia i narzędzi marketingowych do nowej architektury.

W recenzji podejścia PWA trzeba uczciwie przyznać, że korzyści z tej technologii są tym większe, im większy i bardziej złożony jest sklep. Dla mniejszych ecommerce koszty wejścia mogą okazać się nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do potencjalnych zysków, szczególnie jeśli obecny frontend działa już przyzwoicie na urządzeniach mobilnych.

Kwestie SEO i widoczności w wyszukiwarkach

SEO w kontekście PWA bywa źródłem obaw, szczególnie jeśli mówimy o aplikacjach typu SPA renderowanych w przeglądarce. Współczesne wyszukiwarki radzą sobie coraz lepiej z indeksowaniem treści generowanych przez JavaScript, ale nadal najlepiej sprawdza się połączenie PWA z technikami typu SSR (Server Side Rendering) lub prerendering.

W poprawnie zrealizowanym wdrożeniu PWA nie musi być wrogiem SEO – może wręcz poprawić szybkość ładowania i wynik w Core Web Vitals, co działa na korzyść widoczności. Problemy pojawiają się tam, gdzie frontend zbudowano wyłącznie pod użytkownika, zaniedbując strukturę HTML, linkowanie wewnętrzne czy obsługę meta tagów.

Z perspektywy recenzji technologicznej można powiedzieć, że PWA wymaga większej dojrzałości zespołu developerskiego i SEO. Zamiast prostego „włączamy responsywność”, pojawia się konieczność całościowego zaplanowania architektury shop + API + rendering + cache. To inwestycja, która może się opłacić, ale na pewno nie jest to poziom „kliknij i działa”.

Ograniczenia platform i przeglądarek

Choć PWA zostało silnie wypromowane przez Google, wsparcie na różnych platformach i w różnych przeglądarkach przez lata pozostawało nierówne. Na Androidzie i Chrome możliwości są szerokie (instalacja, push, rozbudowane cache), podczas gdy na iOS wsparcie pojawiało się stopniowo i z ograniczeniami. Sytuacja z czasem się poprawia, ale wciąż trzeba liczyć się z różnicami w doświadczeniu użytkowników.

Dla ecommerce oznacza to, że część funkcji – jak rozbudowane powiadomienia push czy bardziej zaawansowane strategie cache – może działać lepiej na jednych urządzeniach niż na innych. W skrajnych przypadkach pojawia się ryzyko fragmentacji doświadczenia: użytkownicy Androida z Chrome dostają pełen pakiet funkcji PWA, a użytkownicy iPhone’ów widzą uproszczoną wersję.

Z biznesowego punktu widzenia jest to jedno z kluczowych ograniczeń, które należy wziąć pod uwagę. Jeżeli główna część przychodu pochodzi z urządzeń, na których PWA nie ma pełnego wsparcia, zwrot z inwestycji może być niższy. Z kolei w projektach, gdzie dominują użytkownicy na platformach przyjaznych PWA, technologia może rozwinąć skrzydła w pełni.

Kiedy PWA się opłaca, a kiedy lepiej zostać przy klasycznym podejściu

Na koniec warto spojrzeć na PWA w ecommerce jak na produkt, który można ocenić: komu jest potrzebny, a komu niekoniecznie. W recenzji tej technologii wyłania się dość jasny obraz:

  • PWA ma największy sens dla średnich i dużych sklepów z wysokim udziałem ruchu mobilnego,
  • jest szczególnie korzystne tam, gdzie marka nie chce rozwijać lub utrzymywać osobnych aplikacji natywnych,
  • sprawdza się świetnie na rynkach z wolniejszym Internetem lub dużym udziałem urządzeń budżetowych,
  • wymaga dojrzałego zespołu technologicznego i świadomego marketingu (szczególnie w obszarze push i UX).

Dla mniejszych ecommerce lub projektów działających głównie na desktopie inwestycja w PWA może być odłożona w czasie. Często większą wartość przyniesie dopracowanie zawartości, użyteczności checkoutu, jakości zdjęć i opisów czy samej oferty niż pełnoskalowa przebudowa na architekturę progresywnej aplikacji webowej.

< Powrót

Zapisz się do newslettera


Zadzwoń Napisz