Najczęstsze błędy firm korzystających z WhatsAppa w komunikacji z klientami

  • 18 minut czytania
  • WhatsApp
WhatsApp

WhatsApp stał się jednym z najważniejszych kanałów kontaktu między firmą a klientem – szybkim, wygodnym i niezwykle osobistym. To jednak nie tylko szansa, ale też spore ryzyko: źle prowadzona komunikacja może bardziej zaszkodzić wizerunkowi marki niż brak kontaktu. Poniżej znajdziesz najczęstsze błędy, jakie popełniają firmy korzystające z WhatsAppa, oraz wskazówki, jak ich unikać, by budować zaufanie i realnie wspierać sprzedaż.

Brak strategii komunikacji na WhatsAppie

Chaos zamiast zaplanowanego procesu

Wiele firm zaczyna korzystać z WhatsAppa spontanicznie: ktoś podaje numer na stronie, ktoś inny odpowiada klientom z prywatnego telefonu, a po kilku tygodniach nikt nie wie, kto z kim rozmawiał. Taki brak strategii prowadzi do chaosu organizacyjnego, zgubionych wątków oraz niespójnej komunikacji. Klient odczuwa to jako brak profesjonalizmu, nawet jeśli intencje firmy są dobre.

Podstawowym błędem jest traktowanie WhatsAppa jak zwykłego komunikatora prywatnego, a nie jak pełnoprawnego kanału obsługi klienta. Bez określonych zasad pracownicy odpowiadają według własnego uznania: jedni od razu, inni po kilku godzinach, a jeszcze inni – wcale. Brak klarownego podziału odpowiedzialności potęguje problemy, zwłaszcza gdy liczba zapytań rośnie.

Brak procedur skutkuje także tym, że informacje o klientach nie są nigdzie zbierane. Rozmowy pozostają na prywatnych telefonach, nie trafiają do systemu CRM, nie ma historii kontaktu ani możliwości ich analizy. Firma traci szansę na wyciąganie wniosków z realnych danych, a tym samym na ulepszanie procesu sprzedaży i obsługi.

Niespójny ton i styl komunikacji

WhatsApp kojarzy się z luźnym, krótkim kontaktem, ale to nie oznacza, że każda firma powinna odpowiadać w tym samym stylu. Jednym z częstych błędów jest brak zdefiniowanego tonu komunikacji: jednego dnia klient dostaje bardzo oficjalną wiadomość z pełnymi zwrotami grzecznościowymi, innego – serię emotikon i skrótów językowych. Taka rozbieżność rodzi wątpliwości, czy kontaktuje się z tą samą marką.

Niespójny styl jest szczególnie widoczny, gdy odpowiada kilku konsultantów, ale nikt nie dba o jednolite standardy. Każdy pisze „po swojemu”: różna forma grzecznościowa, odmienne sposoby przedstawiania oferty, a nawet inne zasady dotyczące wysyłania plików czy linków. Klient zamiast poczucia, że rozmawia z jedną spójną firmą, ma wrażenie przypadkowości.

Brak wypracowanych zasad powoduje także błędy językowe, skróty niezrozumiałe dla klienta oraz nadużywanie form typu „hej”, które w niektórych branżach (np. finansowej, medycznej, prawnej) mogą obniżać postrzeganą wiarygodność marki. Odpowiedni ton powinien być dopasowany do grupy docelowej, ale przede wszystkim świadomie zaprojektowany i opisany w krótkiej instrukcji dla zespołu.

Brak integracji z innymi kanałami

Firmy często traktują WhatsAppa jako zupełnie osobny, niepowiązany kanał. To poważny błąd, bo dzisiejszy klient porusza się między różnymi punktami kontaktu: stroną www, social mediami, e‑mailem, infolinią i właśnie WhatsAppem. Jeśli te kanały nie są ze sobą połączone, pojawiają się sprzeczne informacje i powielone pytania.

Typowy przykład: klient wysyła zapytanie przez formularz na stronie, potem dopytuje na WhatsAppie, a na koniec dzwoni na infolinię. W każdej z tych dróg musi ponownie opisywać swoją sprawę, bo nikt nie ma wglądu w wcześniejszą komunikację. Brak integracji z systemem CRM lub chociaż prostą bazą notatek sprawia, że doświadczenie klienta jest frustrujące, a firma marnuje czas własnego zespołu.

Ignorowanie integracji oznacza także brak spójności danych kontaktowych: inne godziny pracy podane na stronie, inne w stopce e‑maila i jeszcze inne w automatycznej wiadomości na WhatsAppie. Każda rozbieżność to ryzyko niezadowolenia klienta, który oczekiwał szybkiej reakcji, bo taką obietnicę zobaczył w innym kanale.

Niejasne cele korzystania z WhatsAppa

Jeszcze jednym często spotykanym błędem jest brak jasno określonych celów: po co właściwie firmie WhatsApp? Czy ma służyć głównie do szybkich zapytania ofertowych, do wsparcia posprzedażowego, umawiania wizyt, czy do wysyłki powiadomień? Bez tej decyzji trudno jest ocenić efektywność kanału i dobrać odpowiednie narzędzia.

Jeśli WhatsApp ma wspierać sprzedaż, trzeba wiedzieć, jak mierzony będzie jego wpływ: liczba pozyskanych leadów, wartość transakcji, średni czas odpowiedzi? Jeżeli priorytetem jest obsługa, sensownie jest śledzić czas rozwiązania sprawy, poziom satysfakcji czy procent spraw załatwionych bez konieczności telefonu. Brak takich wskaźników prowadzi do sytuacji, w której „wszyscy czują”, że WhatsApp pomaga, ale nikt nie potrafi udowodnić, w jakim zakresie.

Nieprofesjonalna obsługa i brak standardów odpowiedzi

Odpowiadanie z prywatnych numerów

Jednym z najpoważniejszych błędów jest używanie prywatnych numerów pracowników do kontaktu z klientami. Z punktu widzenia firmy wygląda to jak szybkie i tanie rozwiązanie, ale niesie ze sobą wiele ryzyk: od ochrony danych osobowych, przez brak kontroli nad historią rozmów, aż po problemy przy odejściu pracownika z zespołu.

Klient zapisuje w telefonie kontakt do konkretnej osoby, nie do marki. Gdy pracownik zmieni pracę lub numer, relacja zostaje praktycznie zerwana. Firma traci możliwość dalszej komunikacji i musi zaczynać od zera. Z perspektywy klienta wygląda to tak, jakby marka nagle „zniknęła”, co osłabia zaufanie i utrudnia budowanie długofalowych relacji.

Dodatkowo brak firmowego numeru ogranicza możliwość kontrolowania jakości rozmów. Menedżer nie ma wglądu w to, co realnie jest wysyłane do klientów, czy są przestrzegane procedury, czy nie pojawiają się obietnice niemożliwe do spełnienia. To szczególnie niebezpieczne w branżach regulowanych, gdzie każda wiadomość może mieć znaczenie prawne.

Zbyt długi czas odpowiedzi

WhatsApp budzi w klientach określone oczekiwania: ma być szybko, „tu i teraz”. Jednym z najczęstszych błędów jest traktowanie go jak e‑maila z odpowiedzią „w ciągu 24–48 godzin”. Kiedy klient wybiera komunikator, często zakłada, że odpowiedź otrzyma przynajmniej w ciągu godziny w godzinach pracy, a w pilnych sprawach – niemal od razu.

Zbyt długi czas odpowiedzi prowadzi do frustracji i ponownego kontaktu innym kanałem, co tylko powiększa nakład pracy zespołu. Klient zaczyna też wątpić w rzetelność firmy: jeśli już na etapie zapytania czeka godzinami, to jak będzie wyglądała obsługa po zakupie? W wielu branżach szybkość reakcji decyduje wprost o tym, czy klient wybierze tę, a nie inną ofertę.

Niedocenianym problemem jest też brak jasnej informacji, kiedy firma faktycznie pracuje. Jeśli klient widzi status „online”, a nikt nie odpowiada przez kilka godzin, czuje się zlekceważony. Prosta automatyczna wiadomość z deklaracją realnego czasu odpowiedzi potrafi znacząco poprawić odbiór obsługi, pod warunkiem że jest przestrzegana.

Brak szablonów i powtarzalnych odpowiedzi

Wiele pytań klientów powtarza się niemal codziennie: godziny otwarcia, dostępność produktu, warunki zwrotu, sposób działania usługi. Odpowiadanie za każdym razem od zera to marnowanie czasu konsultantów i niepotrzebne ryzyko, że ktoś pominie ważny szczegół. Mimo to wiele firm nie korzysta z gotowych szablonów odpowiedzi, które można dopasować do konkretnej sytuacji.

Brak szablonów skutkuje też niespójnością przekazu – różne osoby inaczej opisują te same zasady, używają innych sformułowań, zapominają o kluczowych elementach oferty. To z kolei rodzi ryzyko nieporozumień, a nawet roszczeń klienta, który powoła się na wcześniejszą korespondencję. Standaryzacja nie oznacza sztywnego kopiowania tych samych zdań, ale ustalenie wspólnego „rdzenia” komunikatu.

Szablony przyspieszają pracę, ale też pozwalają lepiej zadbać o język: można je wcześniej przygotować, sprawdzić merytorycznie i językowo, a następnie na bieżąco aktualizować. To znacznie bezpieczniejsze niż spontaniczne pisanie skomplikowanych wyjaśnień na małym ekranie telefonu, pod presją czasu i kolejki oczekujących rozmów.

Brak rozróżnienia między rozmową prywatną a biznesową

WhatsApp silnie kojarzy się z prywatnym życiem, co czasem „przenika” do komunikacji firmowej. Błędem jest zbyt swobodne traktowanie rozmowy z klientem: stosowanie skrótów, memów, emotikon w sytuacjach, które wymagają powagi, czy wysyłanie treści nieadekwatnych do kontekstu branży. To, co w wewnętrznym czacie firmy byłoby zabawne, dla klienta może być oznaką braku profesjonalizmu.

Problemem bywa też mieszanie godzin pracy z czasem prywatnym. Pracownik odpowiada „po godzinach” z kanapy, odpisuje w pośpiechu, popełnia błędy lub obiecuje coś, czego firma nie jest w stanie zrealizować. Z punktu widzenia klienta nie ma znaczenia, kiedy i skąd ktoś pisał – każda wiadomość jest ofertą firmy i może zostać potraktowana jak oficjalna deklaracja.

Brak jasnych zasad oddzielających komunikację biznesową od prywatnej sprzyja też wypaleniu pracowników. Jeśli firma nie ustali, kiedy konsultanci mają być dostępni, granica między życiem zawodowym a osobistym zaciera się bardzo szybko, co odbija się na jakości obsługi i rotacji w zespole.

Niewłaściwe wykorzystanie funkcji WhatsAppa

Nadużywanie wiadomości masowych i spam

Możliwość szybkiego dotarcia do dużej liczby odbiorców kusi wiele firm do wysyłania wiadomości masowych. Błędem jest jednak traktowanie WhatsAppa jak newslettera e‑mailowego i zasypywanie klientów promocjami bez wyraźnej zgody i wartości dla odbiorcy. Tego typu praktyki są nie tylko irytujące, ale też mogą naruszać przepisy o ochronie prywatności i skutkować blokadą konta.

Klienci oczekują na WhatsAppie komunikacji bardziej spersonalizowanej i związanej z konkretną relacją: potwierdzenia zamówienia, przypomnienia o wizycie, odpowiedzi na własne zapytania. Jeśli firma wykorzystuje numer tylko po to, by wysyłać kolejne „super okazje”, bardzo szybko zostanie zablokowana lub usunięta z listy kontaktów, a zaufanie klienta będzie trudne do odbudowania.

Niewłaściwe korzystanie z list dystrybucyjnych, brak segmentacji i niedostosowanie treści do odbiorcy powodują, że nawet wartościowa informacja zlewa się z niechcianymi komunikatami. W efekcie rośnie zmęczenie przekazem i spada skuteczność kampanii sprzedażowych prowadzonych tą drogą.

Nieumiejętne korzystanie z WhatsApp Business

Wiele firm wciąż korzysta ze zwykłej wersji aplikacji, ignorując rozwiązanie stworzone specjalnie dla biznesu. Brak przejścia na WhatsApp Business to utrata szeregu przydatnych funkcji: automatycznych wiadomości powitalnych, etykiet do porządkowania rozmów, profilu firmowego z kluczowymi informacjami czy szybkich odpowiedzi. To przekłada się na większy chaos i większe obciążenie pracowników.

Błędem bywa też nieprawidłowa konfiguracja samej aplikacji. Firmy nie uzupełniają opisu, nie dodają godzin otwarcia ani linku do strony www. Klient, który wchodzi w profil, widzi jedynie numer telefonu i nazwę, zamiast krótkiej, klarownej prezentacji, czym firma się zajmuje i jak najlepiej się z nią skontaktować. To zmarnowana szansa na budowanie wizerunku profesjonalnej marki.

Niewykorzystanie funkcji etykiet powoduje, że trudno śledzić status rozmów: czy zapytanie jest nowe, czy już obsługiwane, czy klient czeka na wycenę, czy na potwierdzenie terminu. W efekcie niektóre wątki „giną” w gąszczu czatów, co bezpośrednio przekłada się na stracone szanse sprzedażowe.

Nieprzemyślane użycie multimediów

WhatsApp umożliwia wysyłanie zdjęć, filmów, dokumentów i notatek głosowych. W teorii to ogromna przewaga nad tradycyjnym SMS‑em, ale w praktyce firmy często korzystają z tych możliwości w sposób nieprzemyślany. Przesyłanie ciężkich plików, nieczytelnych skanów czy długich nagrań głosowych bez uprzedzenia może być dla klienta bardziej uciążliwe niż pomocne.

Nie każdy odbiorca ma szybkie łącze lub duży pakiet danych. Jeśli do otwarcia jednego pliku potrzebuje kilkudziesięciu sekund, a do tego materiał nie jest dostosowany do małego ekranu telefonu, odczuwa frustrację zamiast pozytywnego doświadczenia. Podobnie nagrania audio: przy braku słuchawek odsłuchanie kilku minut wiadomości bywa po prostu niewygodne.

Błędem bywa też wysyłanie zdjęć produktów bez kontekstu: bez opisu, ceny, warunków dostawy czy odnośnika do karty produktu na stronie. Klient dostaje galerię obrazów, ale musi dopytywać o każdy szczegół, co wydłuża proces i zmniejsza szansę na szybką decyzję zakupową.

Niewykorzystanie statusów i automatyzacji

Statusy w WhatsAppie oraz automatyczne odpowiedzi to narzędzia, które mogą znacząco poprawić komunikację, a mimo to są rzadko wykorzystywane. Brak informacji o aktualnych godzinach pracy, przerwach technicznych czy okresach zwiększonego ruchu powoduje, że klienci składają zapytania w ciemno, nie wiedząc, kiedy mogą spodziewać się reakcji.

Prosta automatyczna wiadomość powitalna, poinformowanie o orientacyjnym czasie odpowiedzi lub przekierowanie do bazy najczęstszych pytań potrafią odciążyć konsultantów i jednocześnie podnieść komfort klienta. Firmy często obawiają się, że automatyzacja „odczłowieczy” komunikację, tymczasem dobrze zaprojektowane automaty działają jak rozsądny filtr, który porządkuje napływające zapytania i pozwala szybciej pomagać w bardziej złożonych sprawach.

Niewykorzystanie statusów przekłada się też na niepotrzebne pretensje: klient pisze w weekend, nie dostaje żadnej reakcji, a w poniedziałek zaczyna rozmowę od irytacji. Jedno zdanie w automatycznej odpowiedzi, informujące o godzinach dostępności, często wystarcza, by uniknąć takiej sytuacji.

Problemy z prywatnością, zgodami i bezpieczeństwem

Ignorowanie zgód marketingowych

Fakt, że klient napisał pierwszy na firmowy WhatsApp, nie oznacza automatycznej zgody na komunikację marketingową. Częstym błędem jest traktowanie każdego kontaktu jako przyzwolenia na wysyłkę ofert, promocji i przypomnień. Tymczasem przepisy dotyczące ochrony danych i marketingu bezpośredniego obowiązują również na WhatsAppie.

Brak prawidłowo zebranych zgód naraża firmę na skargi klientów, a w skrajnym przypadku – na konsekwencje prawne. Co ważne, zgoda powinna być konkretna i świadoma: klient musi wiedzieć, na co się zgadza, w jakim celu będą wykorzystywane jego dane oraz w jaki sposób może zrezygnować z dalszej komunikacji. Krótkie, jasne wyjaśnienie na początku relacji często wystarcza, by uniknąć nieporozumień.

Niektóre firmy próbują „ukrywać” zgody w długich regulaminach lub stawiają klienta przed faktem dokonanym. Taka praktyka jest nie tylko ryzykowna prawnie, ale też niszczy zaufanie: jeśli ktoś czuje się wprowadzony w błąd, znacznie trudniej będzie odbudować pozytywny obraz marki.

Przesyłanie wrażliwych informacji przez czat

WhatsApp oferuje szyfrowanie end‑to‑end, ale to nie oznacza, że jest idealnym miejscem do przesyłania wszystkich rodzajów informacji. Błędem jest proszenie klientów o wysyłanie pełnych danych osobowych, numerów dokumentów czy poufnych informacji biznesowych bez dodatkowych zabezpieczeń i wyjaśnień, jak będą one dalej przetwarzane.

W wielu branżach obowiązują szczególne regulacje dotyczące danych wrażliwych, a korzystanie z komunikatora bez odpowiednich procedur może być niezgodne z tymi zasadami. Nawet jeśli technicznie przesłanie danych jest możliwe, firma powinna jasno komunikować, w jakim zakresie rekomenduje tę formę kontaktu i jakie alternatywy oferuje w przypadku bardziej wrażliwych informacji.

Problemem jest również przechowywanie takich danych na prywatnych urządzeniach pracowników, bez kontroli nad kopiami zapasowymi, dostępem do telefonu czy jego zabezpieczeniem. Zgubiony lub skradziony telefon z historią rozmów może stać się poważnym zagrożeniem, jeśli nie zostaną wdrożone podstawowe środki bezpieczeństwa.

Brak polityki retencji danych

Firmy rzadko zastanawiają się, jak długo powinny przechowywać historię rozmów na WhatsAppie i w jakim celu to robią. Brak polityki retencji danych powoduje, że czaty gromadzą się bez końca, tworząc rozproszoną bazę pełną nieaktualnych informacji. Z perspektywy przepisów i dobrych praktyk zarządzania danymi jest to poważny problem.

Przechowywanie rozmów „na wszelki wypadek” bez jasnego uzasadnienia biznesowego i podstawy prawnej może być postrzegane jako nadmierne przetwarzanie danych. Z drugiej strony zbyt szybkie kasowanie historii uniemożliwia obsługę reklamacji czy analizę wcześniejszych ustaleń z klientem. Rozwiązaniem jest przemyślana polityka: określenie, jakie informacje są archiwizowane, gdzie, przez jaki okres i w jakim celu.

Brak planu retencji oznacza też trudności organizacyjne: konsultanci muszą przebijać się przez setki starych czatów, by dotrzeć do aktualnych spraw, rośnie ryzyko pomyłek, a aplikacja działa wolniej. Uporządkowanie tego obszaru to nie tylko kwestia zgodności z regulacjami, ale też efektywności codziennej pracy.

Nieodpowiednie zabezpieczenie urządzeń

WhatsApp sam w sobie stosuje zaawansowane mechanizmy szyfrowania, ale bezpieczeństwo całego systemu zależy również od tego, jak chronione są urządzenia, na których działa aplikacja. Błędem jest brak blokady ekranu, korzystanie z prostych haseł lub udostępnianie służbowego telefonu wielu osobom bez kontroli dostępu.

Równie ryzykowne jest używanie WhatsApp Web na współdzielonych komputerach bez wylogowania. Otwarte okno przeglądarki może dawać dostęp do całej historii rozmów, a tym samym do danych klientów i szczegółów zamówień. Wystarczy chwila nieuwagi, by poufne informacje trafiły w niepowołane ręce.

Brak szkoleń z podstaw bezpieczeństwa cyfrowego sprawia, że pracownicy nie są świadomi, jakie konsekwencje mogą mieć pozornie drobne zaniedbania: zapisywanie haseł w widocznym miejscu, instalowanie niepewnych aplikacji na służbowym telefonie czy korzystanie z publicznych sieci Wi‑Fi bez odpowiednich zabezpieczeń.

Doświadczenie klienta i błędy w relacji

Zalewanie klienta wiadomościami

Chęć bycia „blisko klienta” często przeradza się w nadmierną intensywność kontaktu. Firmy wysyłają potwierdzenia, przypomnienia, dodatkowe pytania, a do tego dorzucają komunikaty marketingowe. W efekcie klient otrzymuje serię wiadomości, z których każda osobno jest uzasadniona, ale w całości tworzą przytłaczający szum informacyjny.

WhatsApp jest kanałem bardzo osobistym – większość użytkowników korzysta z niego głównie do kontaktu z rodziną i znajomymi. Każde wejście marki w tę przestrzeń powinno być dobrze przemyślane. Jeśli klient po kilku dniach współpracy widzi, że firma dominuje w jego liście czatów, zaczyna traktować ją jak intruza, a nie partnera.

Zbyt duża liczba wiadomości ma też wymiar praktyczny: istotne informacje (np. potwierdzenie terminu czy warunki oferty) giną w gąszczu mniej ważnych komunikatów. Klient musi przewijać czat, by znaleźć kluczowe ustalenia, co zwiększa ryzyko nieporozumień i niepotrzebnych konfliktów.

Brak personalizacji i mechaniczne odpowiedzi

Z drugiej strony błędem jest popadanie w przesadną automatyzację. Klient szybko rozpoznaje, kiedy otrzymuje ogólną, nieprzystającą do jego sprawy formułkę. Mechaniczne odpowiedzi, które nie odnoszą się do konkretnego pytania, budzą wrażenie, że firma bardziej dba o własną procedurę niż o realną pomoc.

Personalizacja nie musi oznaczać długich, indywidualnych wiadomości. Często wystarczy użycie imienia, odwołanie się do wcześniejszej części rozmowy czy krótkie doprecyzowanie, że odpowiedź dotyczy właśnie tego przypadku klienta. Kluczowe jest okazanie, że wiadomość została przeczytana ze zrozumieniem, a nie potraktowana jak kolejny „ticket” do obsłużenia.

Zbyt sztywne trzymanie się szablonów potrafi też eskalować niezadowolenie. Klient, który zgłasza problem, a otrzymuje suchą, powieloną formułkę, może poczuć się zlekceważony. W komunikacji na WhatsAppie liczy się balans między efektywnością a ludzkim wymiarem relacji.

Nieodpowiednie reagowanie na emocje klienta

Na czacie łatwo zapomnieć, że po drugiej stronie jest realna osoba, która może być zdenerwowana, zaniepokojona lub zawiedziona. Częstym błędem jest odpowiadanie takim samym schematem zarówno w prostych zapytaniach, jak i w sytuacjach konfliktowych. Brak empatii w słowach jest w komunikatorze szczególnie widoczny, bo klient nie słyszy tonu głosu ani nie widzi mowy ciała.

Zbyt chłodne, urzędowe odpowiedzi na emocjonalne wiadomości mogą eskalować sytuację. Równie niebezpieczne jest przechodzenie do kontrataku: udowadnianie klientowi, że „nie ma racji”, wysyłanie długich wyjaśnień z punktu widzenia firmy, bez próby zrozumienia jego perspektywy. Na WhatsAppie, gdzie wymiana jest błyskawiczna, takie konflikty potrafią rozwinąć się bardzo szybko.

Dobrym zwyczajem jest rozpoczynanie trudnych odpowiedzi od krótkiego uznania emocji klienta i zapewnienia, że jego sprawa jest ważna. Dopiero potem warto przejść do konkretów: faktów, rozwiązań, propozycji rekompensaty. Taka struktura komunikatu często obniża napięcie i otwiera drogę do spokojniejszej rozmowy.

Niedopasowanie języka do grupy docelowej

Wybór stylu komunikacji na WhatsAppie powinien być dopasowany do profilu odbiorców. Błędem jest zarówno nadmierna formalność, jak i zbyt duża „luzackość”. Jeśli klient przyzwyczajony jest do profesjonalnej, eksperckiej komunikacji (np. w branży medycznej czy B2B), zbyt potoczny język może wzbudzać wątpliwości co do kompetencji firmy.

Odwrotnie, w przypadku młodszych odbiorców zbyt sztywne formuły mogą brzmieć sztucznie i tworzyć dystans. Kluczowe jest zrozumienie, jak klienci sami komunikują się w innych kanałach i znalezienie tonu, który będzie naturalny, a jednocześnie spójny z wizerunkiem marki. Ten ton powinien być następnie konsekwentnie stosowany przez wszystkich członków zespołu.

Niedopasowanie języka uwidacznia się również w używaniu żargonu branżowego. To, co w wewnętrznych rozmowach zespołu jest oczywiste, dla klienta może być kompletnie niezrozumiałe. WhatsApp sprzyja krótkim formom, ale to nie zwalnia z obowiązku wyjaśniania skomplikowanych kwestii prostym, zrozumiałym językiem.

< Powrót

Zapisz się do newslettera


Zadzwoń Napisz